Randka z wrogiem – Ludwika Zachariasiewicz

Mało brakowało, a ta historia nie ujrzałaby światła dziennego. Czysty przypadek sprawił, że dzisiaj możemy czytać o losach Ludwiki Zacharasiewicz – kobiety, która z ramienia Armii Krajowej miała szpiegować Niemców i współpracujących z nimi Polaków. Z czasem wkradła się w łaski NKWD i UB – czy takie romansowanie z wrogiem – balansowanie na krawędzi i ryzykowanie każdego dnia mogło dobrze się skończyć?

Randka z wrogiem to książka, która ukazała się dzięki współpracy Wydawnictwa PWN i Ośrodka Karta. Publikacja stanowi część serii karty historii. Już na wstępie gorąco polecam zapoznanie się z kilkoma słowami ze strony Ośrodka Karta, w których poznajemy sposób, w jaki została odkryta niesamowita historia Ludwiki Zacharasiewicz. Również posłowie, którego autorem jest dr hab. Janusz Marszalec, zasługuje na uwagę, ze względu na to, że wyjaśnia między innymi nieścisłości, jakie pojawiają się w opowieści spisanej przez Ludwikę Zacharasiewicz w 2011 roku i w zapisach dotyczących jej akt IPN. Jedna z największych nieścisłości dotyczy zeznań bohaterki książki w czasie przygotowań do jej procesu, który miał miejsce w 1946 roku. Pojawiają się również inne rozbieżności, ale nie można się temu dziwić – w końcu od opisywanych wydarzeń, do momentu ich zapisu minęło blisko 70 lat.

Kim jest Ludwika Zacharasiewicz? Kobietą, która w młodości podjęła wyzwanie rzucone jej przez los i władze AK. W wieku zaledwie dwudziestu kilku lat podjęła się niezwykle trudnego zadania. Kierowana romantycznymi wyobrażeniami o szpiegostwie (sama wspomina, że myślała o tym, iż będzie polską wersją Maty Hari), zaczyna współpracować z wywiadem i kontrwywiadem polskich wojsk. Początkowo roznosi jedynie ulotki i broń. Jednak z czasem, gdy dostrzeżono jej hardość połączoną z niezwykłą urodą, zaczęto zlecać jej inne zadania – między innymi towarzyszyła agentom działającym z ramienia AK, szukających niemieckich szpiegów wśród bogatych Polaków. Później miała się „ujawnić” przedstawicielom NKWD i „współpracować” z nimi. Po zakończeniu wojny Zacharasiewicz po raz kolejny miała romansować z wrogiem i wniknąć w struktury UB…

Niestety Ludwika Zacharasiewicz w tym czasie nie była układną dziewczyną i często działała impulsywnie, na własną rękę, co nie skończyło się dla niej dobrze… Dodatkowo już od początku współpracy jej najbliżsi odwrócili się od niej sądząc, że zdradziła…

Książkę Randka z wrogiem czyta się lekko i z pełnym zaangażowaniem. To właśnie o takiej, żywej historii powinniśmy słuchać w szkołach, a nie poznawać suche fakty. Ta niepozorna książka kryje w sobie coś wspaniałego – wspomnienia osoby, która brała czynny udział w działaniach okołowojennych, o których rzadko się słyszy. Być może jeszcze kiedyś pojawią się takie książki, jednak praktycznie z każdym dniem szanse na to maleją…

Za udostępniony egzemplarz dziękuję Wydawnictwu PWN.

  • Masz racje, gdybysmy uczyli sie historii sledzac losy facsynujacych ludzi byloby nam o wiele latwiej, niz zakuwac jakies nic nie znaczace dla nas daty. Ksiazka brzmi fascynujaco, chociaz szkoda, ze tacy ludzie czesto konczyli swoje zycie w smutny sposob…

    • Tak, tacy ludzie często są zapominani przez społeczeństwo, odtrącani przez nie, a to smutne bardzo