Bezsenność na Manhattanie – Sarah Morgan

Tytuł tej powieści nieodzownie kojarzy się z jednym z najbardziej romantycznych filmów, jakie miałam okazję oglądać. Film, który dla wielu osób lubiących komedie romantyczne jest wręcz kultowy. Czy Bezsenność na Manhattanie ma choć ułamek subtelnej magii, jaką mogliśmy znaleźć w Bezsenności w Seattle?

Po książkę autorstwa Sarah Morgan sięgnęłam, gdyż szukałam jakiejś lżejszej lektury po kilku książkach o dość trudnej tematyce związanej mniej lub bardziej z drugą wojną światową. Skusiła mnie dość prosta forma okładki i jak wspomniałam, tytuł, który przyjemnie skojarzył mi się z filmem. W powieści główną bohaterką jest Paige. Jej życie zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy dowiaduje się, że zamiast oczekiwanego awansu, zostaje zwolniona ze swojej ukochanej pracy. Rezolutna dziewczyna, w myśl zasady – kiedy zamykają Ci drzwi, skorzystaj z otwartego okna, próbuje swoich sił w zarządzaniu własną agencją eventową. Jednak, aby w pełni rozkręcić biznes, będzie musiała zwrócić się o pomoc do najlepszego przyjaciela swojego brata. Dużym problemem jest to, że Jake jest diabelnie przystojnym singlem i już raz złamał serce Paige…

Moje oczekiwania trochę zostały podsycone przez wstęp, w którym autorka wspomina tak pięknie o Nowym Jorku i o filmach, których akcję tam osadzono – między innymi Kiedy Harry poznał Sally. Jednak moje nadzieje szybko zostały ostudzone. Nie dlatego, że książka jest zła, bo czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, jednak ze względu na jej charakter, gdyż jest to typowy romans z lekką nieskomplikowaną i dość przewidywalną fabułą.

Historia opisana przez Sarah Morgan jest lekką opowieścią stworzoną na potrzeby kolekcji książek Harlequin i dobrze wpisuje się w założenia tego typu książek – mamy tutaj główną bohaterkę, która sama chce stawić czoła przeciwnością losu, jednak potrzebuje męskiego ramienia do wsparcia się na nim w trudnych sytuacjach. Tym ramieniem dysponuje, jak zwykle mężczyzna z pozoru chłody i zamknięty w sobie, który unika jak ognia trwałych związków. Jednak po kilku wzlotach i upadkach wszystko ma się ku dobremu końcowi.

Fabuła tej opowieści nawiązuje klimatem do innych opowieści o nowojorskich singlach. Jest lekko, a akcja dzieje się błyskawicznie, przez co książkę czyta się szybko i dobrze. To sprawia, że książka idealnie sprawdzi się w czasie czytania na plaży czy w parku, a także wtedy, gdy chcemy odetchnąć po cięższych lekturach. Jednak mnie takie historie nie do końca przekonują. Jeśli chodzi o romanse znacznie wolę takie, w których miłość fizyczna schodzi gdzieś na dalsze tło, nie jest aż tak eksponowana, a fabuła jest nieco bardziej skomplikowana, tak żeby czytelnik sam mógł puścić wodze fantazji.

Za udostępniony egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Harper Collins Polska

  • M.A. Trzeciak

    A mnie poza „Bezsennością w Seattle” kojarzy się klimatem z niektórymi filmami Allena 🙂 Też miłe skojarzenie.

    • Ja uwielbiam takie filmy, ale książka nie ma aż takiego klimatu jak one.