Skrajnie mylne sygnały – Federica Bosco

skrajnie mylne sygnałyPo Skrajnie mylne sygnały sięgnęłam niemal bez zastanowienia, gdyż miałam w pamięci to, jak świetnie ubawiłam się czytając poprzednią powieść Federici Bosco. Skusiła mnie też niewielka objętość nowej książki – ma zaledwie 151 stron. Co kryje się za dość tajemniczym tytułem? Ciekawa i pełna ironii opowieść o młodych kobietach, które szukają szczęścia tam, gdzie go nie ma…

Brigitta to młoda Włoszka, która uwikłała się w związek bez przyszłości – z żonatym mężczyzną, który cały czas ją zwodzi obietnicami rozwodu ze swoją żoną. Dziewczyna, podobnie jak setki innych ma klapki na oczach. Co ciekawe jej romans rozgrywa się bardziej w wirtualnym świecie sms-ów i telefonów (polecam sceny seksu przez telefon, które są dość oryginalne, dzięki ironicznym komentarzom Brigitty). Ukochany Brigitty – Luca cały czas ma bardzo „oryginalne” wymówki. Raz mówi, że nie może się rozwieść, bo spłaca kredyt. Kolejnym razem, że jego teściowa jest obłożnie chora…

Brigitta ma dwie wierne przyjaciółki, które próbują wybić jej z głowy ten niezbyt udany związek. Jak się zakończy cały ten dziwny romans oparty na wymianie wiadomości tekstowych?

Skrajne mylne sygnały to jedna z tych powieści, które czyta się jednym tchem. Przede wszystkim dlatego, że jest napisana lekkim pełnym nieco absurdalnego humoru językiem. Federica Bosco doskonale obserwuje świat i potrafi pokazać jego skrajności w ironiczny, zabawny sposób.

Fabuła książki bazuje na dość znanych schematach, bo przecież wiele razy był już poruszany temat związany ze związkiem młodej kobiety uwikłanej w romans z żonatym mężczyzną, który robi wszystko, by utrzymać obie kobiety w słodkiej nieświadomości. Jednak Federica Bosco przedstawia tę kwestię w bardzo ciekawy sposób, który mi przypadł do gustu, głównie ze względu na humorystyczne podejście do tematu.

Skrajnie mylne sygnały to z pewnością dobra lektura na lato – łatwa, lekka, bardzo przyjemna. Nieskomplikowana fabuła i doskonały humor sprawiają, że z przyjemnością śledzimy poczynania Brigitty, która uważa sama siebie za specjalistkę od związków. Do czasu, gdy z hukiem spadają jej klapki z oczu. 

Autorka porusza tutaj też inną ważną kwestię, a mianowicie uzależnienie od telefonów komórkowych. Doskonale pokazała to na przykładzie głównej bohaterki, która dokładnie co 43 sekundy sprawdza, czy jej ukochany przypadkiem się nie odezwał, a ona przegapiła sygnał SMS-a.

Za udostępniony egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka