Jacek Łukawski- Kraina Martwej Ziemi. Krew i Stal

Jacek łukawski

Książek z gatunku fantasy nie czytałam już bardzo długo, aż wstyd się przyznać ile, bo dawniej przy każdej wizycie w bibliotece zabierałam ze sobą przynajmniej jedną taką powieść. Dlaczego tak się stało – nie wiem, może po prostu był przesyt materiału. Już jakiś czas temu szukałam dobrego pretekstu, aby powrócić do fantasy i znalazłam – debiutancką powieść Jacka Łukawskiego, która jest zapowiedzią trylogii Kraina Martwej ZiemiKrew i stal ma wszystko to, co w prawdziwej powieści fantasy powinno się znaleźć, ale o tym za chwilę.

Martwica odpuszcza i powstają przesmyki na Martwej Ziemi, którymi można się poruszać, po wcześniej niedostępnych terenach. Jednak to, że moc klątwy słabnie, nie oznacza, że drogi są w pełni bezpieczne. Czają się na nich tajemnicze stwory takie jak: dziwożony, wiły, martwe dusze i wiele innych istot silnie zakorzenionych w słowiańskiej tradycji.

Właśnie przez te tereny mają przejść śmiałkowie wyznaczeni do odnalezienia tajemnych przedmiotów ukrytych w klasztorze położonym u podnóża Smoczych Gór. Wyprawie przewodniczy mu Dartor. Po pewnym czasie do jego drużyny dołącza tajemniczy Arthorn.

Wszystkich czeka spotkanie z demonami przeszłości i przyszłości. Będą musieli się poddać losowi, który przygotowali dla nich bogowie. Czy uda im się wyjść cało z opresji i wykonać wyznaczone zadanie? Kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto wrogiem? Tego do końca nie wie nikt…

Jacek Łukawski przygotował bardzo ciekawą opowieść, którą oceniam jako dobrą, tym bardziej, że jest to jego debiut. Autor stworzył interesujący początek większej historii (planowane jest wydanie trylogii Kraina Martwej Ziemi). To, co mi się podobało to silna inspiracja wierzeniami słowiańskimi, dobrze przedstawione kwestie związanie z epoką, ówczesną sztuką walki i wojskowością. Jacek Łukawski dużo uwagi poświęca szczegółom, co pozwala poczuć się, jak w innym czasie i miejscu. W opowieści znajduje się wiele elementów charakterystycznych dla fantasy – odniesienie do dawnych epok, dzielni wojownicy wyruszający na niebezpieczną misję, niepewny los zależny od bogów, tajemniczy bohaterowie, intrygi i bestie. Miłośnicy gatunku bez wahania odgadną, które powieści były inspiracją dla autora.

Nieco mi przeszkadzało to, że autor swoim bohaterom i miejscom, w których dzieje się akcja powieści nadał obcobrzmiące imiona i nazwy. Spodziewałam się czegoś bardziej „swojskiego”, słowiańskiego, co lepiej by się komponowało z wykorzystanymi elementami wierzeń słowiańskich oraz sposobem narracji, a także archaizmami, jakie pojawiają się w wielu momentach.

Książkę czyta się dobrze, choć początkowo trzeba się przestawić na „inny” język, gdyż autor wypowiedzi bohaterów stylizuje na dawny język. I stosuje nietypową dla dzisiejszej mowy składnię, która na myśl może przywodzić łacińską składnię zdań. Akcja rozkręca się powoli, by w końcu nabrać odpowiedniego tempa.

Tym razem również muszę pochwalić oprawę graficzną książki. Okładka przyciąga uwagę, ale to, co zaskakuje, to wnętrze publikacji. W środku czekają na nas grafiki autorstwa Rafała Szłapy, które ilustrują wybrane fragmenty powieści.

Podsumowując. Krew i stal do dobry debiut, który jeśli autor poprawi kilka rzeczy, zapowiada wspaniałą serię i może kolejne powieści osadzone w innych realiach? Chętnie przekonam się jak Jacek Łukawski rozwinie swoje skrzydła i czy pójdzie w dobrą stronę… Mam nadzieję, że tak.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN